czwartek, 5 lutego 2015

Rozdział 22

Do domów uczniowie wracali przez kominki w gabinetach swoich opiekunów, od najmłodszych do najstarszych. W gabinecie Snape'a szóstoklasiści pojawili się zaraz po obiedzie. Gdy nadeszła kolej Malfoy'ów Camile szybko uściskała przyjaciółki, które stwierdziły, że będą trzymać kciuki, i weszła do komika. Zaraz po niej to samo zrobił blady Draco.
- Potter, teraz ty. - Nicole weszła do komika zostawiając za sobą już tylko rodzeństwo Snape. Po chwili już była w kuchni na Grimmauld Place 12 i zaczęła witać się ze wszystkimi.
Tymczasem w gabinecie Mistrza Eliksirów, gdzie do przeniesienia szykowały się jego dzieci, mężczyzna oznajmił:
- Spędzicie święta w Kwaterze Głównej Zakonu Feniksa. Niestety będą tam też Potterowie i większość Zakonu Feniksa - Sam i Vanessa wcale nie uważali, że niestety, ich szerokie uśmiechy całkowicie temu przeczyły. O zakonie ojciec opowiadał im już podczas wakacji. Snape zupełnie nie zwracając na to uwagi powiedział - Tam będziecie bezpieczni - teraz młodzież przypomniała sobie, że ich ojciec już nie będzie taki bezpieczny. - przenoście się już. - rzekł sucho
- Uważaj na siebie, tato. - rzekła dziewczyna, po czym pocałowała go w policzek na pożegnanie i skierowała się w stronę kominka, zaraz za nią to samo zrobił Sam. Gdy znaleźli się na miejscu przywitał ich krzyk Nicole
- Vane, Sam?! Co wy tu robicie?
- Też się cieszymy, że spędzimy z tobą święta - zaśmiała się panna Snape
- Naprawdę? Jejku, jak się cieszę. - po tych słowach Nicole przytuliła przyjaciółkę z towarzyszącym jej śmiechem.
- Ja też, wariatko. Szkoda tylko, że Cami z nami nie będzie. - stwierdziła szeptem Vanessa.
- Nic na to nie poradzimy. Chodźcie poznacie wszystkich.
Snape'owie poznali wszystkich obecnych domowników, jak się okazało Laura, Harry i Weasley'owie również już przybyli do kwatery. Hermiony nie było gdyż spędzała święta z rodzicami, ale po świętach miała przyjechać i spędzić z młodzieżą sylwestra. Syriusz zaczął lokować nowo przybyłych do pokoi. Vanessa miała zamieszkać w pokoju razem z Nicole i Laurą, a Sam ku jego niezadowoleniu razem z Harry'm i Ronem. Cała trójka próbowała protestować przeciw takiemu przydziałowi, ale nic nie mogli zrobić bo nie było już miejsca. Młodzież wyszła z kuchni, aby przenieść bagaże do pokoi.
- Myślisz, że wspólny pokój Sama, Harry'ego i Weasley'a to dobry pomysł? - zapytała Vanessa, gdy już były w sypialni
- Najgorszy z możliwych. - Nicole zaśmiała się wrednie - Dobrze pójdzie jak Sam i Weasley się nie pozabijają. Mam nadzieję, że chociaż z Harry'm się jakoś dogadają.
- Marne nadzieje, przecież wiesz.Harry pewnie nie będzie się wdawał w kłótnie z Samem ze względu na ciebie, ale na pewno nie zapałają do siebie miłości. - Vanessa ledwo skończyła mówić, gdy drzwi się otworzyły, zza nich zobaczyły twarz jednego z omawianych.
- Mogę? - zapytał Sam, a gdy trzy dziewczyny kiwnęły głową wszedł i rozłożył się na łóżku swojej siostry - Mam dość Weasley'a, to idiota jakich mało.
- Co zrobił? - zapytała ze śmiechem Vanessa
- Ledwo wszedłem do pokoju, a już zaczął drzeć japę, żebym spadał, bo nikt nie ma ochoty na moje towarzystwo. Potter coś tam próbował go hamować, ale mało mnie to obchodzi, bo od razu przyszedłem do was. - jeszcze chwilę pogadali, gdy drzwi znowu się otworzyły
- Nie przeszkadzam? - zapytała Ginny
- Nie, czyżby ci się nudziło? - zapytała Nicole, jednak rudowłosa nie zdążyła jej odpowiedzieć, gdyż zaraz za nią do pokoju wpadli bliźniacy
- A my możemy? - zapytali jednocześnie szczerząc się szeroko
- Miejsce jeszcze jest, więc zapraszamy. - w pomieszczeniu zrobiło się dosyć gęsto, więc chłopaki rozsiedli się na podłodze. Po chwili rozległo się pukanie.
- Proszę - krzyknęła Nicole, a gdy ujrzała twarz brata stwierdziła - chociaż jeden porządny, jako jedyny zapukał - wszyscy zaśmiali się - Coś się stało, Harry? - zapytała Potter'ówna widząc, że chłopak stoi niezdecydowany w wejściu - jest nas tu sporo, ale miejsce się jeszcze znajdzie - słysząc to Harry usiadł koło bliźniaków na podłodze, opierając się o łóżko Laury. - Ron nie będzie zły, że został sam? - zapytała Harry'ego
- Teraz pewnie siedzi obrażony i wścieka się, że dotknęła go taka niesprawiedliwość. Więc raczej nie.
- Co masz na myśli? - zapytała z niezrozumieniem Nicole
- Nie może zrozumieć jak Syriusz mógł pozwolić na to, by tylu ślizgonów spędzało tutaj święta.
- Mniejsza z tym. Debilizmu się nie wyleczy. - oznajmiła Nicole uśmiechając się słodko do Harry'ego, żeby nie czuł się urażony tym, że obraża jego przyjaciela. Natomiast rudowłose rodzeństwo przytaknęło słowom czarnowłosej. Całkowicie się z nią zgadzli i nie przeszkadzało im, że dziewczyna obraża ich brata. - Przydałoby się coś na rozluźnienie. - powiedziała Nicole widząc, że gryfoni nie czują się zbyt dobrze w towarzystwie Snape'ów i odwrotnie. - Pewnie Syriusz ma jakieś zapasy piwa kremowego w kuchni. Kto mi pomoże to przynieść? - rozejrała się po obecnych - Normalnie roi się od chętnych. - powiedziała z sarkazmem, gdy nikt nie wyraził chęci pomocy.
- A od czego masz różdżkę? - zaśmiał się Sam
- Też racja. To wy sobie pogadajcie, a ja idę po coś do picia. - dodała wrednie i poszła. W pokoju zaległa cisza, jednak po chwili przerwała ją Ginny:
- Może nie warto żyć z przekonaniem, że gryfoni i ślizgoni muszą się nienawidzić. Ginny jestem. - przedstawiła się, wstała i wyciągnęła rękę do Vanessy, która z ochotą ją przyjęła. Rudowłosa ten sam gest powtórzyła w stosunku do Samuela, który po chwili wahania również go odwzajemnił. Po tym głos zabrali bliźniacy:
- Nasz młodszy brat to idiota - zaczął Fred
- ale my nie mamy nic do osób z innych domów - dokończył George. Obaj zaczęli się szczerzyć. Pierwsze lody zostały przełamane, okazało się gryfoni i ślizgoni potrafią prowadzić normalną rozmowę, więc po chwili gadali już na luzie. W rozmowie udzielała się nawet najmłodsza Laura. Tylko Harry siedział cicho, do momentu, aż Vanessa nie zwróciła na to uwagi
- A ty Harry, co tak cicho siedzisz? Przecież cię nie zjemy, prawda Sam? - obaj chłopaki zmierzyli się spojrzeniami.
- No właśnie nie wiem. - stwierdził z sarkazmem Harry
- Potter, coś ty się taki niegrzeczny zrobił? Przecież żartowałem. - stwierdził, gdy zauważył, że Harry się zdenerwował - Pamiętaj, że nie każdy ślizgon jest Malfoy'em i nie każdy Snape jest tłustowłosym dupkiem z lochów.
- Jak możesz tak mówić o ojcu? - zaśmiała się Vanessa
- Słyszałem ostatnio takie określenie od gryfonów. A wracając do rzeczy Potter, to skoro spędzamy razem święta więc może nie będziemy się ścierać przez ten tydzień?
- Czemu nie. - stwierdził Harry, w tym momencie do pokoju weszła Nicole, a za nią Syriusz.
- Widzę postępy, a już myślałam, że nie dojdziecie do porozumienia. - stwierdziła gdy zobaczyła jak Sam i Harry podają sobie dłonie na zgodę. - Zobaczcie kogo przyprowadziłam - wskazała na Syriusza i zaczęła rozdawać piwo kremowe
- Stwierdziłem, że posiedzę z wami, bo nie chcę się narażać pani Weasley, która próbuje przygotować święta i szaleje w kuchni
- Mam nadzieję, że nam nie będzie kazała siedzieć w kuchni do świąt. - zaczęła jęczeć Ginny
- Nie martw się na razie wszystkich stamtąd wygania, bo jej przeszkadzają - zaśmiała się Nicole. Wreszcie wszyscy zaczęli ze sobą rozmawiać. Młodzi opowiadali Syriuszowi o tym jak spędzili ten semestr, Nicole i Snape'owie opowiedzieli o kilku anegdotach i plotkach ze Slytherinu, a Weasley'owie z Gryffindoru. W pewnym momencie Vanessa zadała pytanie, które nurtowało ją odkąd się tu pojawiła.
- Sorki za pytanie, ale co ty tu właściwie robisz? - zwróciła się do Syriusza
- No cóż, to mój dom, więc właściwie mogę tu przebywać. - mężczyzna odpowiedział z uśmiechem. Dobrze wiedział o co dziewczyna chce zapytać, ale udawał, że nie wie.
- A czasem nie powinieneś być w Azkabanie? - zapytała niepewnie. Wszyscy wtajemniczeni zaczęli się śmiać
- Dementorzy są raczej nieprzyjemni, więc nie mam ochoty tam przebywać
- Syriusz ona serio pytała, a ty robisz z siebie debila - zaśmiała się Nicole
- Ej, jak ty tak możesz mnie obrażać - Syriusz stwierdził, że strzeli focha i nie odezwał się więcej. Nicole tylko ponownie się zaśmiała i wyjaśniła przyjaciółce, że Syriusz jest niewinny i odbywał karę za nic, więc uciekł.
- Syriusz nie obrażaj się tak - Nicole uśmiechnęła się słodko - przecież wiesz, że cię lubię i tylko żartowałam.
- Teraz to ty się nie podlizuj - tym razem mężczyzna zaśmiał się, a reszta mu zawtórowała, mając uciechę z nich.
***

I pojawił się przełom, jest pierwszy komentarz. Serdecznie za to dziękuję i mam nadzieję, że to rzeczywiście przełom i teraz będzie więcej komentarzy.
W dzisiejszym rozdziale nie za wiele się dzieję, ale w następnym będzie już ciekawiej.
AniaXXX

6 komentarzy:

  1. Czekam na szybkiego nexta :)
    Pozdrawiam i zapraszam dramione-kochanie-czy-niekochanie.blogspot.com
    Luna xdd

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tak wgl to mogłabym Cię prosić o kontakt?
      Z góry dziękuję. :)
      Luna xdd

      Usuń
    2. Jeśli chcesz to pisz na maila: aniaxxx1996@gmail.com
      Jak tylko znajdę czas to wpadnę do cb,
      pozdrawiam
      AniaXXX

      Usuń
  2. Piękny button i ciekawy blog! Czekam na next.

    Zapraszam też na mojego bloga :
    http://patience99.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. No cześć! Szkoda, że tak późno trafiłam na Twojego bloga. Jest naprawdę świetny! Pomysł - genialny, choć zdziwiłam się, gdy Nicole trafiła do Slytherinu. Jak widzę rozwinęło się całkiem nieźle ;) Z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział.

    OdpowiedzUsuń