piątek, 12 grudnia 2014

Rozdział 15

Kolejny tydzień nie zapowiadał się zbyt dobrze, bowiem nauczyciele oddawali sprawdzone testy, z nie zawsze dobrymi wynikami. Na pierwszy ogień poszły eliksiry. Tym razem na stolikach już były umieszczone palniki, na których stały kociołki. Jednak zanim uczniowie mogli wziąć się za robienie eliksirów musieli wysłuchać kazania Snape'a.
- Sprawdziłem wasze testy i doszedłem do wniosku, że nawet 1/4 tej klasy nie zda SUMów. Ale tym lepiej dla mnie, nie będę musiał się męczyć z wami w klasie owutemowej. - powiedział z mściwym uśmiechem, a potem zaczął rozdawać testy, czytając głośno wyniki i komentując je wrednie, jeśli chodzi o gryfonów, albo chwaląc, jeśli mowa o ślizgonach. - Granger, Powyżej Oczekiwań, to i tak zawyżona ocena, za wykute na pamięć książkowe regułki nie dostaje się dobrych ocen. Goyle, weź się za robotę, Nędzny. Longbottom, Okropny, akurat to wcale mnie nie zdziwiło, z pewnością nie uda ci się zdać SUMa z Eliksirów. Malfoy, gratuluję, Wybitny, proponuję ci pomóż siostrze, wiem, że też ją stać na Wybytny, teraz jednak Powyżej Oczekiwań. Potter, jak zwykle Nędzny, po prostu brak słów. Robespierre, - ty Nicole się zdziwiła, bo do tej pory wszyscy nauczyciele zwracali się do niej Potter - Wybitny, aż dziwne, że głupota nie jest rodzinna - powiedział patrząc wrednie na Harry'ego. Jedyne oceny, których nie skomentował należały do jego dzieci, tu powiedział dumny - Snape, Wybitny, Snape, Wybitny - i podał kartkę najpierw Samuelowi, a potem Vanessie. Na koniec został mu test Rona - Weasley, Okropny, gdyby głupota mogła latać, to wznosił byś się po przestworzach - tu ślizgoni ryknęli śmiechem, włączając w to Nicole, której uśmiech zamarł na ustach, gdy zobaczyła, że Harry spojrzał na nią z wyrzutem. - Teraz uwarzycie eliksir dodający wigoru. Nie jest zbyt skomplikowany, ale trzeba uważać na kolejność dodawanych składników. Przepis jest na tablicy. - wydał polecenie Snape i usiadł za biurkiem zajmując się jakimiś papierami. Nicole, Camile i Vanessa miały to szczęście, że przerabiały ten eliksir już pod koniec czwartego roku, więc nie mieli z tym większych problemów. Po piętnastu minutach Snape zaczął chodzić po klasie przyglądając się pracy uczniów. Gdy zatrzymał się przy stoliku Camile i Nicole powiedział tylko: Poprawnie, i poszedł dalej. Przy gryfonach zatrzymywał się dłużej, aby wykpić ich nieudolność.
- Potter, co to jest? - wskazał na jego kociołek.
- Eliksir dodający wigoru? - powiedział niepewnie
- To ja pytam, czy ty? Minus dziesięć punktów dla Gryffindoru. To się nie nadaje nawet jako trutka dla szczurów. Evanesco. I znowu nic, Potter. - powiedział i odszedł. - Ci co zdołali ukończyć swoje eliksiry niech przeleją do fiolek i położą na biurku. Koniec lekcji. - Nicole szybko przelała eliksir do fiolki i posprzątała swoje stanowisko, aby dogonić Harry'ego, który już wychodził z klasy.
- Harry, zaczekaj! - zawołała, gdy wydostała się z klasy
- Czego chcesz? - zapytał gniewnie
- Nie musisz być niemiły. Chciałam pogadać. Zapytać co się stało. Widzę, że jesteś na mnie zły.
- Jak chcesz się pośmiać, że mi nie wyszło to teraz, bo zaraz mamy lekcje i nie mam czasu. - wyrzucił z siebie.
- Biedny Potter chce się wypłakać w ramię siostry. - zaszydził Draco, przechodzący obok.
- Zamknij się Draco. Chcę porozmawiać z Harry'm na osobności. - stwierdziła i nie przejmując się innymi powiedziała do Harry'ego. - Nie miałam zamiaru się z ciebie śmiać, raczej chciałam zapytać dlaczego tak źle ci poszło robienie eliksiru. A jeśli masz do mnie pretensje o to, że śmiałam się z tekstu Snape'a to wybacz, ale to było po prostu zabawne, nie chciałam nikogo urazić, z resztą śmiałam się z żartu, a nie z Ronalda. Ale jeśli masz do mnie pretensje to nie mamy o czym gadać. Nara. - chciała odejść, ale Harry złapał ją za ramię.
- Zaczekaj. Przepraszam, nie powinienem się unosić. Zareagowałem tak, bo Snape zawsze niesprawiedliwie traktuje gryfonów. A co się tyczy eliksiru to zawsze byłem z nich beznadziejny, a Snape dodatkowo mnie demotywuje.
- W takim razie zamiast się denerwować czy użalać nad złymi ocenami, co tydzień będę dawać ci korki z eliksirów. Nie ma, że boli, trzeba się uczyć. - Protesty Harry'ego stłumiła groźnym wyrazem twarzy. - A teraz jak sam zauważyłeś mamy lekcje. Choć na transmutację. - powiedziała. Tam również czekało ich kazanie.
- W tym roku macie SUMy i musicie zacząć się uczyć. Na całą klasę tylko połowa ocen było pozytywna, z czego były tylko trzy Wybitne i trzy Powyżej Oczekiwań. Jeśli chcecie zdać SUMy to jest czas, aby wziąć się za naukę. Gratuluję pannom Granger, Snape i Potter, bo tylko one są odpowiednio przygotowane do SUMów. - Gdy skończyła narzekać rozdała testy i zaczęła lekcję. Takie kazanie czekało na uczniów piątego roku jeszcze tylko na Obronie, z resztą przedmiotów nie było większych problemów więc i testy poszły całkiem dobrze.
- Sprawdzając wasze prace doszłam do wniosku, że jednak jesteście ignorantami, przynajmniej jeśli chodzi o naukę. - zaczęła nauczycielka gdy weszli do klasy. Tym razem w klasie nie było stolików, więc ustawili się pod ścianą. - Obrona przed czarną magią jest przedmiotem, na który musicie się uczyć jeśli chcecie obronić siebie po za murami szkoły. W szczególności w dzisiejszych czasach.
- A co nam grozi po za murami szkoły? - odezwał się gryfon - Seamus Finnigan.
- Byłeś obecny w szkole na koniec poprzedniego roku? - gdy chłopak kiwnął głową pani Bennett powiedziała - Więc nie zadawaj głupich pytań. Wszyscy wiedzą o tragedii na koniec Turnieju Trójmagicznego. Czy ktoś ma równie idiotyczne pytania? - zapytała, jednak odpowiedziała jej cisza. - W takim razie teraz po kolei będziecie się pojedynkować. Żeby było ciekawiej ja was dobiorę w pary. Będą to pary z różnych domów. Oceny będą wystawione na podstawie testów i tego co tu zobaczę. Zacznę od tych uczniów którym poszło najgorzej. Panna Brown i pan Goyle. Możecie używać każdego zaklęcia, które znacie, oprócz tych czarnomagicznych. Zaczynajcie. - pojedynek gryfonki i ślizgona nie był długi, ponieważ pani Bennett szybko go zakończyła. - Przecież to żenada, wy nawet nie umiecie porządnie rzucić zaklęcia rozbrajającego. Okropny, oboje. Longbottom i Crabbe. - tu sytuacja się powtórzyła - I znowu to samo. Okropny. Longbottom nikt cie tu nie chciał torturować, następnym razem pozbądź się stresu. - dodała kobieta ostrym tonem. - Weasley i Davis - Nicole zastanawiała się czy jej współlokatorka chociaż coś pokaże, czy tylko udaje, że potrafi myśleć. Jak się okazało dziewczyna tylko udaje. - Davis, czy ty wiesz po co masz różdżkę? Jeśli nie wiesz to ci powiem. Różdżka jest do rzucania zaklęć i to nie tylko takich do poprawiania wyglądu. Okropny. Weasley istnieje więcej zaklęć niż Expelliarmus. Nędzny. - Kolejne pojedynki również nie pokazywały niczego ciekawego jednak oceny powoli się podwyższały. - Panna Malfoy i pan Thomas. - wywołała kolejnych uczniów. Nicole trzymała kciuki za przyjaciółkę, ale nie miała się czego bać. Camile wygrała bez problemów. Dziewczyna otrzymała Powyrzej Oczekiwań, a gryfon Zadowalający. Potem przyszedł czas na Vanessę, która pojedynkowała się z Seamusem. Po 5 minutach intensywnej walki Vane odebrała chłopakowi różdżkę rzucając proste Expelliarmus przed którym się nie obronił. Oni otrzymali Powyżej Oczekiwań. - Zostało czterech ślizgonów i dwójka gryfonów. W takim razie jedna para będzie się składała z dwójki ślizgonów. Zapraszam pannę Potter i pannę Greengrass. - Nicole wiedziała, że na swoje nieszczęście trafi na kogoś kto jej nienawidzi. Od pierwszego dnia w Hogwarcie dziewczyny nie pałały do siebie sympatią, a Daphe była nawet wrogo nastawiona do Nicole. Dziewczyny stanęły na przeciw siebie. Chwilę krążyły wokół siebie nie atakując. Pierwsza zaatakowała Daphne.
- Drętwota. - krzyknęła blondynka. Nicole obroniła się tarczą, jednak nie czekając na kolejny atak przeciwniczki, od razu ją opuściła i rzuciła zaklęcie:
- Conjunctivitis* - niestety nie trafiła. Przez kolejne kilka minut wymieniały się zaklęciami, do momentu, aż Nicole nie trafiła zaklęciem w Daphne - Furnunculus** - Blondynka zaczęła krzyczeć, coś o tym, że Nicole zniszczyła jej piękną twarz, ale czarnowłosa nie przejmując się tym, odebrała jej różdżkę, czym zakończyła pojedynek.
- Panno Greengrass proszę nie rozpaczać, pani Pomfrey w ciągu godziny to wyleczy. Otrzymujesz Powyżej Oczekiwań, nie sądziłam, że po tak prostym zaklęciu można, aż tak stracić głowę. Panno Davis proszę zaprowadzić koleżankę do Skrzydła Szpitalnego. - zarządziła pani Bennett. - Panno Potter, gratuluję. To był najciekawszy pojedynek jak dotąd widzieliśmy. Wybitny. Teraz zapraszam pana Snape'a i pannę Granger. - jak się okazało pozostałe dwa pojedynki były równie ciekawe. W pierwszym ślizgon wygrał i uzyskał Wybitny, natomiast dziewczynie nauczycielka powiedziała:
- Panno Granger, teoria to nie wszystko. Proszę skupić się bardziej na praktyce niż na wykuwaniu regułek z podręcznika. Powyżej Oczekiwań. - Ostatni pojedynek cieszył obu przeciwników. Zarówno Harry, jak i Draco chcieli wygrać i pokazać, że są lepsi od przeciwnika. - Panie Malfoy, panie Potter, zapraszam. - powiedziała profesor Bennett. Obaj spojrzeli na siebie wrogo i obaj natychmiast zaatakowali. Pojedynek trwał długo i żaden z chłopaków nie popełniał błędów. Gdy lekcja dobiegła końca pani profesor przerwała walkę i obojgu wstawiła Wybitnego.



*Conjunctivitis - oślepia przeciwnika
**Furnunculus - powoduje pojawienie się na twarzy białych krost

1 komentarz:

  1. Harry rządzi! Chociaż wolałabym, aby rozwalił Malfoy'a!

    OdpowiedzUsuń