środa, 17 grudnia 2014

Rozdział 16

Wrzesień powoli mijał, a uczniowie korzystali z ostatnich letnich promieni słońca. Ostatnią sobotę września Nicole postanowiła spędzić z Laurą. W końcu od wakacji nie miały dłuższej chwili by na spokojnie pogadać. Jako, że było słonecznie, tak jak inni uczniowie, dziewczyny postanowił wyjść na błonia. Tam usiadły pod jednym z drzew i gadały na różne tematy.
- Młoda? Nie żałujesz, że przeniosłyśmy się do Hogwartu?
- Nie, Niki. Znalazłam tu przyjaciół i oderwałam się trochę od tego co się stało. Nadal za nimi tęsknię, ale dzięki tobie rozumiem, że mogę się obwiniać, bo to nie zwróci nikomu życia. - stwierdziła Laura. Nicole przytuliła gryfonkę i powiedziała:
- Jestem z ciebie dumna siostrzyczko.
Porzuciły poważne tematy i zajęły się przyjemnym spędzeniem czasu. Po jakimś czasie dołączyła do nich grupka ślizgonów. Draco nadal podchodził nieprzyjaźnie do Nicole, ale to nie przeszkadzało spędzać im razem czasu. Dziewczyna cieszyła się, że mimo tych wszystkich zmian, nadal razem z Camile i Vanessą pozostały najlepszymi przyjaciółkami. Chociaż Blaise i Sam często wspomagali Dracona w kłótniach z Harry'm i jego przyjaciółmi, to do niej byli nastawieni przyjaźnie. Cały dzień spędzili miło odrywając się od nauki.
Po kolejnym nieudanym eliksirze Harry'ego, Nicole wręcz zmusiła go do korków z tego przedmiotu. Zagroziła, że się do niego nie odezwie jeśli nie przyjdzie sam nie podejdzie do niej i nie poprosi o pomoc. Harry nie chciał obrazy siostry, więc już kolejnego dnia podszedł do niej i poprosił o dodatkowe lekcje. Umówili się w bibliotece, aby Nicole mogła sprawdzić jak mu idzie z teorią. I sprawdziła, że w ogóle mu nie idzie.
- Harry, ja wiem, że to nudne i trudne, ale jestem pewna, że jesteś w stanie sobie z tym poradzić. Najpierw mogę pomóc ci napisać esej.
- Ale to dopiero na następny tydzień. - zaczął jęczeć gryfon.
- To będziesz miał chociaż z głowy i nie będziesz musiał myśleć o eliksirach przez cały tydzień.
- To ostatnie mnie przekonało. - zaśmiał się Harry. Nicole poszła szukać książek, które mogłyby pomóc im w napisaniu wypracowania. Gdy wróciła oboje wzięli się za pisanie. Ślizgonka pisała swoje co jakiś czas zaglądając do książek, natomiast gryfon wziął się za czytanie rozdziału o eliksirze spokoju, o którym mieli napisać wypracowanie. Gdy dziewczyna skończyła sprawdziła wypociny brata i pomogła mu dokończyć pisać. Potem jeszcze sprawdziła co zapamiętał i na tym skończyli korepetycje z eliksirów.
Kolejne eliksiry przyniosły zarówno Nicole jak i Harry'emu odrobinę satysfakcji. Snape zebrał eseje i powiedział:
- To teraz sprawdzimy jak dobrze odrobiliście zadanie domowe. Uwarzycie eliksir spokoju. W ostatniej fazie gdy eliksir będzie odpoczywał przed dodaniem ostatniego składnika, napiszecie przeznaczenie oraz skutki nadmiernego spożycia tego eliksiru. Mam nadzieję, że chociaż część z was nie przepisywała bezmyślnie książki, tylko nauczyła się podstawowych informacji o tym eliksirze. Dokładne ilości składników macie na tablicy. Podczas ważenia i pisania notatki nie możecie korzystać z podręczników. Na koniec lekcji oddacie mi fiolkę z eliksirem i notatki. Do dzieła. - zakończył z mściwym uśmiechem.
Nicole miała szczerą nadzieję, że Harry sobie poradzi i dobrze wykona eliksir oraz, że zapamiętał coś z ich ostatniej lekcji. Gdy co jakiś czas spoglądała na niego widziała, że dobrze mu idzie i nie ma się czym martwić. Cieszyła się, że jest w stanie pomóc bratu. Zauważyła też, że Hermiona patrzy na Harry'ego z aprobatą, zadowolona, że dobrze mu idzie, natomiast w oczach Rona Nicole dostrzegła zazdrość. Nie rozumiała tego, bo według niej rudowłosy powinien cieszyć się, że przyjacielowi dobrze idzie, a nie zazdrościć mu. Gdy Nicole szła oddać nauczycielowi rezultaty swojej pracy, przechodząc obok Harry.ego, wysłała mu szeroki uśmiech, na który chłopak odpowiedział ochoczo, natomiast rudowłosy wysłał jej wrogie spojrzenie. Jednak ślizgonka nie przejmując się tym poszła posprzątać swoje stanowisko. Gy Harry oddawał swój eliksir, który według niej miał odpowiedni kolor, Snape'owi, nauczyciel zaszydził:
- Potter, czyżbyś zaczął się uczyć?
- Tak, panie profesorze. - odpowiedział spokojnie, bez nerwów. Nicole z satysfakcją zauważyła, że jej brat odrobinę się zmienił. Jeszcze jakiś czas temu odpyskował by nauczycielowi, a teraz odpowiedział spokojne wracając do swojej ławki. Ślizgonce wydawało się, że to niejako jej zasługa, ponieważ z opowieści innych wychodziło na to, że Harry jest impulsywny i wrogo reaguje na krytykę, czy zaczepki. Teraz już tak nie było. Widocznie chłopak dorósł, co najwidoczniej nie podobało się rudowłosemu przyjacielowi Pottera, który spoglądał na czarnowłosego z niechęcią, męcząc się ze swoim eliksirem.
Gdy nauczyciel pozwolił wyjść osobom, które ukończyły swoje eliksiry, po wyjściu z klasy, Harry od razu podszedł do Nicole, nie patrząc na to, że dziewczyna jest w towarzystwie innych ślizgonów, i powiedział:
- Dzięki, gdybyś mi nie pomogła to pewnie znowu bym poległ.
- Nie ma sprawy, Harry. Jak widzisz wystarczy się trochę przyłożyć. - odpowiedziała z szczerym uśmiechem. Po chwili podeszli do nich przyjaciele Gryfona. Hermiona z niepewnością na twarzy, a Ronald z wrogością.
- Zacząłeś się zadawać ze ślizgonami? - zapytał z wyrzutem rudowłosy. Nicole postanowiła się nie wtrącać do sprzeczki gryfonów. W końcu to sprawa Harry'ego i jego przyjaciela.
- Daj spokój, Ron. Nicole mi pomogła, to dzięki niej udało mi się zrobić ten eliksir. - stwierdził spokojnie Harry.
- No tak, święta Nicole. Odkąd ją poznałeś, słyszę tylko Nicole to, Nicole tamto. Chyba widzisz, że ona sprzymierzyła się z przyszłymi śmierciożercami, więc prędzej, czy później dołączy do nich. - tego Nicole nie mogła znieść, nie mogła pozwolić, aby ktoś tak ograniczony obrażał jej przyjaciółki, a Dracona, Blaisa, Sama, czy też Pansy, poznała na tyle dobrze, żeby wiedzieć, że oni nie mają aspiracji, aby zostać przyszłymi sługami Voldemorta.
- Weasley, - zaczęła groźnie, nie dając dojść do głosu Harry'emu - nie pozwolę ci obrażać moich przyjaciół. Możesz mnie nie lubić, czepiać się mnie o nie wiadomo co, ale nie oceniaj innych, jeśli ich nie znasz. A jeśli masz do mnie pretensję, że zabieram ci przyjaciela, to może pomyślałbyś czasem o tym co dobre dla innych. Jesteś zwykłym egoistą, a nie przyjacielem. Bo przyjaciel cieszyłby się z szczęścia swoich najbliższych, a ty się potrafisz czepiać tylko tego, że Harry skupia swoją uwagę też na innych, a nie tylko na tobie.
- Nicole ma rację. Już o tym rozmawialiśmy, Ron. Jeśli chcesz być moim przyjacielem to nie pozwolę ci jej obrażać. - oznajmił Harry.
- To już się o to kłóciliście? - zapytała zaskoczona Nicole
- Teraz to nieważne. Jeszcze raz dzięki - stwierdził czarnowłosy gryfon, pocałował siostrę w głowę i odszedł nie zwracając uwagi na nikogo. Dwójka gryfonów nie chcąc zostać w towarzystwie samych ślizgonów poszła za chłopakiem.
- Niki, nie chcę obrażać twojego brata, ale kijowo sobie dobiera przyjaciół. - stwierdziła Camile.
- Jak tak dalej pójdzie to niedługo pozbędzie się tych niby przyjaciół. - powiedział Blaise.
- Zawsze wiedziałam, że dobrze życzycie mojemu bratu - oznajmiła z sarkazmem Nicole - Nieważne, chodźmy na transmutację, bo się spóźnimy.
Jak się okazało do końca dnia Weasley był obrażony na Harry'ego, jednak już kolejnego dnia dwaj gryfoni weszli na śniadanie w pokojowych stosunkach. Jednak jak Nicole trafnie zauważyła odnosili się do siebie z rezerwą i jak później doniosła jej Laura, po dosyć głośnej wymianie zdań w pokoju wspólnym gryfonów, chłopaki stwierdzili, że nie będą poruszali tematu Nicole i innych ślizgonów, do momentu, aż Ronald nie dorośnie do tej kwestii.



***

Może z okazji zbliżających się świąt jakieś komentarze się pojawią.
AniaXXX

1 komentarz:

  1. Z okazji odległych świąt mówię: genialny rozdział, a moje zastrzeżenia dotyczą tylko treści. Lubię, gdy Harry jest najlepszy!

    OdpowiedzUsuń