niedziela, 7 września 2014

Rozdział 2

Nicole tej nocy śniły się dziwne rzeczy. Chłopak o czarnych, roztrzepanych włosach i intensywnie zielonych oczach z blizną na czole mniej więcej w jej wieku. Potem pojawiła się para ludzi, rudowłosa kobieta i czarnowłosy mężczyzna tak bardzo podobny do nastolatka, który pojawił się wcześniej. Potem ukazała jej się scena jak czarodziej bez nosa zabija tego mężczyznę, a potem próbuje zabić małego chłopca, którego osłania rudowłosa matka. W tle cały czas było słychać słowa wypowiadane delikatnym kobiecym głosem: "Twoja rodzina. Dumbledore wie." Słowa te powtarzane były cały czas. Przez co Nicole obudziła się o 4:00 i zaczęła analizować swój sen. Po godzinie analizowania doszła do wniosku, że ten nastolatek to musi być Harry Potter. Przecież słyszała o tym jak osłonięty przez matkę pokonał Lorda Voldemorta. Tę historię znał cały czarodziejski świat. Tylko skąd ten głos. Jaka rodzina? Czemu Dumbledore? Wiele pytań, żadnych odpowiedzi. Nim się spostrzegła dochodziła już 7:00 i wszystkie dziewczyny z czwartego roku zaczęły się budzić. Minęło pół godziny nim trzy przyjaciółki się wyszykowały i zeszły na śniadanie.
- Niki, co jest? - zapytała Camile.
- Nic, a czemu pytasz?
- Jakaś nieprzytomna jesteś. Nie wyspałaś się? - powiedziała Vanessa.
- Trochę. Wstałam o 4:00, nie mogłam spać.
- To może położysz się do wyjazdu. My cię dopakujemy. - zaproponowała blondynka.
- Zwariowałaś? Ten czas spędzę z wami, w końcu to ostatni dzień. Nie zobaczymy się przez dłuższy czas. Tylko najpierw muszę pogadać z Laurą. Martwi mnie to, że tak bardzo odizolowała się od przyjaciół. - powiedziała Nicole.
- Jasne. Idź pogadaj z Młodą, zaczekamy na ciebie w sypialni. - oznajmiła Cami, gdy madame Maxime oznajmiła koniec śniadania.
Nicole podeszła do stołu pierwszaków.
- Młoda, pogadamy?
- Jasne - odpowiedziała anemicznie blondwłosa siostra Nicole. Tak jak dzień wcześniej Nicole skierowała się do pustej klasy.
- Laura, co jest?
- Po co pytasz, jak wiesz?
- Siostra, ja wiem, że brakuje ci rodziców, mi też. Jeszcze nie raz zatęsknimy. Ale to nie powód, żeby odizolowywać się od przyjaciół. Oni mogą pomóc ci się z tym uporać. Gdyby nie Vane i Cami ja nadal pogrążałabym się w winie. Jednak to nie nasza wina, że nie żyją, moją winą mogłoby być jedynie to, że wypięłam się na rodziców i nie poszłam z nimi. Jednak dzięki temu obie żyjemy. W końcu ty zawsze robiłaś to co ja. Przykro mi, że nie mogę ich przeprosić za to co im powiedziałam przed ich wyjściem, ale jak bardzo bym się obwiniała to nie zwróci im życia. Ty też nie powinnaś, ciesz się tym, że żyjesz i masz przed sobą, jeszcze wiele życia. Cisz się, że masz przyjaciół. - teraz po twarzy małej blondynki spływały łzy.
- Tęsknisz za nimi?
- Nawet nie wiesz jak bardzo. - po tych słowach Nicole przytuliła swoją siostrę. Tak bardzo różne, a tak podobne. Nicole nie była w ogóle podobna do reszty rodziny. Wszyscy mieli blond włosy i niebieskie oczy, ona natomiast miała czarne włosy i orzechowe oczy. Jednak wygląd nie dzielił sióstr. Laura zawsze we wszystkim naśladowała siostrę. Nigdy nie przejmowała się tym, że Nicole jest adoptowana. Po śmierci rodziców zamknęła się w sobie i przestała się uśmiechać tak jak wcześniej. Kiedyś mama nazywała ją rodzinną śmiejką, teraz się to zmieniło.
- Kocham cię siostrzyczko.
- Ja ciebie też, Młoda.
- Mogę spędzić ten ostatni dzień w szkole z tobą?
- Młoda, idź do przyjaciół, nie będziesz ich widzieć przez całe wakacje.
- Nie chcę ich litości. - powiedziała Laura.
- Jeśli są prawdziwymi przyjaciółmi pozyskasz zrozumienie, a nie litość.
- Na pewno?
- Na pewno. - stwierdziła pewnie Nicole
- Dzięki Niki.
- Nie ma sprawy. Leć już. - pierwszy raz starsza panna Robespierre ujrzała delikatny uśmiech na twarzy tej młodszej. Nicole również skierowała się do przyjaciółek. Czas do wyjazdu ze szkoły oraz całą podróż spędziła wspominając cztery lata przyjaźni razem z Vane i Cami. Gdy wysiedli z powozu nadszedł czas pożegnania.
- Niki, obiecaj, że będziesz pisać o wszystkim co się u ciebie dzieje. - powiedziała Camille.
- Obiecuję, ale wy też obiecajcie mi to samo.
- Przecież wiesz, że będziemy pisać, nawet jak byś tego nie chciała. - stwierdziła Vanessa.
- Spotkamy się jeszcze. - nie było to pytanie, bo Nicole była tego pewna.
- Musimy - wszystkie były tego pewne, jednak w oczach całej trójki widoczne były łzy, w końcu żegnały się na dłuższy czas.
- Trzymaj się Niki.
- W też. Do zobaczenia. - Po tych słowach odwróciła się i poszła w stronę siostry, która stała obok ich niani.
- Bonjour Madame Fabienne. - Fabienne była ich nianią od zawsze.
- Och. Dziewczynki jak wy się czujecie?
- Dajemy radę, co nie Młoda?
- Jasne.
Kolejne dwa dni siostry spędziły na rozpakowywaniu się i spotkaniach z prawnikiem rodzinnym. Oznajmił on im, że cały majątek Robespierre'ów został im przekazany. Do siedemnastych urodzin Nicole to właśnie on będzie sprawował władzę nad majątkiem, jednak co miesiąc jest zobowiązany wysyłać sprawozdanie finansowe siostrom. Nicole ufała temu człowiekowi ponieważ był on bliskim przyjacielem ich rodziców. Gdy to całe zamieszanie minęło Nicole podjęła decyzję w sprawie swojego snu. Wywnioskowała, że jedynym człowiekiem, który może jej pomóc jest Dumbledore. Wiedziała, że jest on dyrektorem Hogwartu i pewnie bardzo zajętym człowiekiem jednak miała nadzieję, że znajdzie dla niej czas, więc napisała do niego list.

Szanowny Panie Dyrektorze,
jestem świadoma, że jest Pan zajętą osobą, jednak jest Pan również prawdopodobnie jedyną osobą, która może mi pomóc. Nie jest to sprawa, którą można by wyjaśnić listownie, dlatego proszę o spotkanie. Nie jestem osobą pełnoletnią, dlatego nie mam jak teleportować się w wyznaczone przez Pana miejsce, więc jeśli zgodziłby się Pan na spotkanie, czy mogę prosić, by przybył Pan do Robespierre Manoir we Francji? Byłbym niezmiernie wdzięczna, gdyby zgodził się Pan na to spotkanie.
N. Robespierre

Nicolle wysłała list mając nadzieję, że Dumbledore się zgodzi.
- Gdzie wysłałaś Xenę? - zapytała Laura, która pojawiła się w jej pokoju.
- Do adresata listu.
- Nie żartuj sobie ze mnie. Ostatnio chodzisz jakaś zamyślona, stało się coś?
- Można tak powiedzieć. Młoda, ostatnio zrobiłaś się zbyt spostrzegawcza.
- Uczę się od starszej siostry. A teraz gadaj o co chodzi.
- Dwa dni temu przyśnił mi się dziwny sen... - opowiedziała cały sen
- Myślisz, że to coś znaczy? - zapytała Laura.
- Nie mam zielonego pojęcia.
- A jak ten cały Dumbledore ma ci pomóc?
- Nie wiem, zapytam go czy może wie coś o mojej biologicznej rodzinie. Czuję, że te słowa miały w sobie ziarno prawdy.
- Co jeśli twoja rodzina żyje?
- Młoda, pamiętaj, że nigdy świadomie cię nie zostawię. Kocham cię siostrzyczko i nic tego nie zmieni. Przekażę ci wszytko czego się dowiem od Dumbledora i razem podejmiemy decyzję, jeśli będzie to coś ważnego. Jeśli chcesz możesz być obecna na spotkaniu z Dumbledorem.
- Dziękuję. Nie zniosłabym gdybyś teraz ty mnie zostawiła.
- Nigdy tego nie zrobię.

***
Mam nadzieję, że się podoba. Proszę o komentarze.
AniaXXX

1 komentarz: