czwartek, 11 września 2014

Rozdział 3

Dumbledore odpowiedział szybko, bo już następnego dnia, wyznaczając datę spotkania na kolejny dzień. Nicole i Laura czekały w salonie gdy lokaj wprowadził dyrektora.
- Dzień dobry, panie dyrektorze. - przywitały się
- Witajcie. Ty jesteś Nicole. - powiedział wskazując na starszą dziewczynę, ona tylko kiwnęła głową. - A ty?
- Laura Robespierre. - przedstawiła się blondynka.
- Nicole, masz do mnie sprawę.
- Mam wrażenie, że zna mnie pan. - stwierdziła niepewnie czarnowłosa.
- Dobre wrażenie. Chociaż ostatni raz widziałem ciebie gdy miałaś roczek. Znam ciebie, twojego brata i znałem twoich rodziców.
- Nie mam brata - Nicole była zbyt zaskoczona tym co powiedział mężczyzna, aby powiedzieć coś innego.
- Pozwól, że opowiem ci historię sprzed 15 lat, a potem będziesz zadawać pytania. - Nicole tylko kiwnęła głową. - 15 lat temu narodziły się bliźnięta, było to dokładnie 31 lipca 1980 roku. Ich rodzice należeli do Zakonu Feniksa, organizacji walczącej z siłami Lorda Voldemorta. Gdy małżeństwo poznało przepowiednię, która zagrażała ich synowi postanowili się ukryć. Niestety przepowiednia dopełniła się i para osierociła dwójkę dzieci. Chłopca i dziewczynkę. Harry'ego i Nicole. Wtedy to na mnie padła odpowiedzialność za dzieci. Postanowiłem, że rozdzielę rodzeństwo, bo nadal zagrażało wam niebezpieczeństwo. Harry zamieszkał u mugolskich krewnych waszej matki, a ciebie podrzuciłem francuskiej parze, która cię zaadoptowała. - uznanie, że Nicole była zaskoczona, było dużym niedopowiedzeniem.
- Skąd mam mieć pewność, że mówi pan prawdę?
- Macie myślodsiewnie?
- Mamy.
- Ja przyniosę - stwierdziła Laura.
Dambledore pokazał dziewczynie kilka wspomnień ze spotkań z Potterami, oraz wspomnienia w których mężczyzna umieszczał dwójkę dzieci do ich nowych domów, w jednym z nich rozpoznała siebie, natomiast w Potterach parę z jej snu.
Po wyjściu z myślodsiewni dziewczyna mimo naturalnej opaleniźnie była blada jak ściana.
- Jak pan mógł rozdzielić rodzeństwo, które dopiero co straciło rodziców? - zapytała z wyrzutem.
- Jak już mówiłem to było dla waszego dobra. Jeśli będziesz chciała wakacje możesz spędzić w Kwaterze Głównej Zakonu Feniksa, tam poznasz Harry'ego.
- Ja... ja muszę się zastanowić.
- Jeśli się zdecydujesz wyślij mi list, wyślę tu kogoś kto przeniesie cię do tego miejsca. Tymczasem ja już muszę iść. Do widzenia.
- Do widzenia. - odpowiedziały siostry.
- Czy on mówił prawdę - zapytała Laura.
- Tak. - odpowiedziała wciąż zaskoczona Nicole.
- Co zamierzasz robić?
- Nie wiem. Chciałabym go poznać. Ale co mi to da skoro już od września on pójdzie do Hogwartu, a ja do Beauxbatons. I co? Będziemy się widzieć tylko w wakacje?
- Zawsze możesz się przenieść do Hogwartu.
- Zwariowałaś? Wtedy stracę kontakt z ukochaną siostrą. To nie wchodzi w grę. Przecież obiecałam ci, że cię nie zostawię, choćby nie wiem co się stało.
- Nie chcesz tego zrobić tylko dlatego, że mi obiecałaś?
- Laura, chyba głupia jesteś skoro tak myślisz - teraz Nicole była zła i Laura o tym wiedziała. - Czy to co mówię do ciebie, wlatuje ci jednym uchem, a wylatuje drugim? Przecież mówiłam, że kocham cię. Jesteś moją siostrą i tak nagłe pojawienie się brata nie zmieni tego.
- Przepraszam, mówiłaś mi to wiele razy. Ale widzę jak ci na tym zależy. Może po prostu razem się przeniesiemy?
- Co? - zapytała zszokowana Nicole - Ale przecież ty masz tutaj przyjaciół, tu jest twój kraj. I co? Od tak przeniesiesz się do Anglii?
- W Hogwarcie poznam nowych przyjaciół. Będąc tutaj cały czas przypominam sobie rodziców, nie mogę pogodzić się z ich śmiercią, tam się od tego oderwę.
- Jesteś tego pewna?
- Może najpierw poznajmy tego twojego brata, a potem zdecydujemy czy się przenosimy czy nie.
Ten dzień siostry spędziły razem, a następnego dnia Nicole wysłała Dumbledorowi list. Tego samego wieczora pojawił się u nich mężczyzna na oko czterdziestoletni o jasno brązowych włosach.
- Dobry wieczór, nazywam się Remus Lupin. Dumbledore wysłał mnie tu po Nicole Potter.
- Dobry wieczór. Nie jestem Potter, jeszcze nie zdecydowałam jakie nazwisko przyjmę. Na razie nazywam się Nicole Robespierre, a to moja siostra Laura.
- Wybacz, nie wiedziałem. Przykro mi z powodu waszych rodziców. Czy już wiadomo kto to zrobił?
- Dziękujemy. Nie, jeszcze nie wiadomo. Proszę pana...
- Mów mi Remus. - przerwał jej mężczyzna - Jesteś taka podobna do Jamesa.
- Ale ja nie rozumiem, nich mi pan wytłumaczy kim jest i do jakiego Jamesa jestem podobna i co pan tu robi. - Nicole była zdezorientowana. Nie wiedziała, że tak szybko Dumbledore wyśle do niej kogoś i nie wiedziała dlaczego ten człowiek tak się cieszy na jej widok.
e- Nazywam się Remus Lupin. Twoi rodzice wyznaczyli mnie na twojego ojca chrzestnego. James to twój ojciec. Ty i Harry jesteście do niego niezwykle podobni. On jednak odziedziczył zielone oczy po Lily, a ty orzechowe po Jamesie. Jedyne czego po nim nie odziedziczyłaś to brak wady wzroku i falowane włosy. Dumbledore wysłał mnie tu, abym zabrał cię do Kwatery Głównej Zakonu Feniksa, ponieważ chcesz poznać brata.
- To rozumiem, czy może mi pan, to znaczy Remusie - poprawiła się widząc jego minę - czy możesz mi powiedzieć dlaczego dopiero teraz cię poznałam, z tego co mi wiadomo to rodzice chrzestni przejmują opiekę nad dzieckiem w razie ich śmierci.
- To długa historia, czy możemy o tym porozmawiać gdy już będziemy na miejscu?
- Dobrze, ale jest jeszcze jedna sprawa. Jeśli mam się przenieść do tej kwatery to tylko z Laurą, to moja siostra, nie chcę jej zostawiać samej.
- Oczywiście znajdzie się i dla niej miejsce. - mężczyzna uśmiechnął się do blondynki delikatnie. - ale czy macie pozwolenie od waszego opiekuna?
- Tak, madame Fabienne jest w kuchni, jeśli chcesz z nią porozmawiać.
- Bardzo chętnie.
- Zaprowadzę cię do niej, my musimy się jeszcze dopakować.
Dziewczyny postanowiły najpierw spakować jedną, a potem drugą. Tak znalazły się w pomieszczeniu tej starszej.
- Ufasz mu?  - zapytała Laura
- Tak, jest miły, wydaje się rozsądny. Masz wątpliwości?
- Nie, zapytałam, bo w końcu go nie znamy.
- Wiesz jak wszedł miałam wrażenie, że znam go, ale to tylko wrażenie. Dobra ja jestem spakowana, teraz ty. - z bagażem Laury również szybko się uwinęły, więc zniosły torby do salonu. Potem skierowały się do kuchni.
- Dziewczynki, już spakowane? - zapytała madame Fabienne, odpowiedziały jej kiwnięcia głową - Jeśli coś zostanie postanowione w sprawie waszych opiekunów, dam wam od razu znać. Jednak prawnik mówił, że do końca wakacji nie ma się co tym martwić, a potem jedziecie do szkoły więc nie będą się spieszyli z decyzją.
- Dobrze - powiedziała Nicole.
- Mam nadzieję, że mnie odwiedzicie jeszcze przed rokiem szkolnym.
- Oczywiście madame Fabienne. - odezwały się razem
- To idźcie już. Do zobaczenia.
- Do zobaczenia. - pożegnały się.
Remus machnął różdżką i bagaże dziewczyn zniknęły po czym złapał je za dłonie i teleportował się przed Grimmauld Place 12. Podał im kartkę i powiedział:
- Przeczytajcie i zapamiętajcie. - gdy to zrobiły zabrał im kartkę i spalił. - A teraz powtórzcie.
- Kwatera Główna Zakonu Feniksa znajduje się na Grimmauld Place 12. - gdy Nicole wypowiedziała te słowa między numerami 11, a 13 zaczął wyłaniać się koleiny budynek.
- Chodźcie. Tylko w holu zachowujcie się cicho, ba mamy tam szybko denerwujący się obraz.
Weszli do ponurego, długiego holu. Na ścianach znajdywały się poczerniałe obrazy, a na podłodze leżał stary dywan. Żyrandol zwisający z sufitu nie polepszał pierwszego wrażenia. Na końcu korytarza były drzwi przez które przeszli, a prowadziły one do kuchni. To pomieszczenie było jasne i zapełnione ludźmi. Pierwsze co rzuciło się Nicole w oczy to to, że połowa zebranych ludzi miała rude włosy. Oprócz rudzielców obecny był również czarnowłosy mężczyzna, który ucieszył się jak zobaczył wchodzących, ale też kobieta o różowych włosach i czarnoskóry mężczyzna. Do dziewczyn podeszła pulchna, rudowłosa kobieta.
- Kochaniutkie, na pewno jesteście głodne. Remusie nie mówiłeś, że przyprowadzisz dwie dziewczynki. No, ale nic. Zaraz podam wam zupy cebulowej, a wy poznajcie się z wszystkimi.
- Czy da coś mówienie, że nie jesteśmy zbyt głodne? - spytała grzecznie Nicole. Rudowłosa kobieta wzbudziła jej sympatie, więc nie chciała jej urazić.
- Och, na pewno zjecie, zaraz podam. Siadajcie. - oszołomione siostry usiadły do stołu i wtedy się zaczęło.
- Cześć. - odezwali się unisono dwaj rudowłosi bliźniacy.
- Ja jestem Fred,
- a ja Goerge. Miło nam poznać...
- tak piękne panie.
- Ja jestem Nicole, a to moja siostra Laura. - dziewczyny uśmiechnęły się słysząc, jak bliźniacy dopowiadają swoje kwestie
- Hej dziewczyny, jestem Tonks - odezwała się różowowłosa kobieta
- Ja jestem Ginny Weasley - przedstawiła się ruda dziewczyna - jestem siostrą bliźniaków i Rona, to ten tam - wskazała na piegowatego również rudego chłopaka, który stał obok starszego łysiejącego, rudego mężczyzny - obok stoi mój tata. Ten tam - pokazała na czarnoskórego - to Kingsley, a tam siedzi Syriusz - przedstawiła mężczyznę o czarnych włosach i szarych oczach siedzącego po drugiej stronie stołu. - A zupę podaje wam moja mama. - zakończyła dziewczyna.
- Miło poznać. - Nicole była jeszcze oszołomiona takim zwrotem wydarzeń, jednak dosyć szybko doszła do siebie. - Wszystko fajnie, tylko może mi ktoś powiedzieć gdzie jest Harry Potter, jakby nie patrzeć to do niego tu przyjechałam.
- Normalnie cały Rogaś. - stwierdził mężczyzna, którego przedstawiono jako Syriusz.
"Zaraz, zaraz. Czy przypadkiem tak nie miał na imię facet, który jako jedyny uciekł z Azkabanu." - myślała Nicole - "Z tego co czytała w gazetach dwa lata temu pojawiał się on w Hogwarcie i ponoć szukał Harry'ego" - swoje wątpliwości dziewczyna wyraziła na głos.
- Czy ty jesteś Syriusz Black? Ten seryjny morderca, i tak dalej?
- Nazwisko się zgadza, ale z tym mordercą to przesada. Nie wiedziałem, że moja sława doszła już do Francji. - szeroki uśmiech zaprzeczał wizerunkowi mordercy.
- Syriuszu nie żartuj sobie. Nicole zaraz ci wszystko wyjaśnimy. Tylko może najpierw zjedzcie tę zupę. - powiedział Remus w momencie, gdy pani Weasley postawiła przed dziewczynami zupę cebulową. Nowo przybyłe kiwnęły tylko głową i zaczęły jeść.
- Dzieciaki, do łóżek, ale już. - krzyknęła pani Weasley. - Już 22:00. Dziewczynki też na pewno są zmęczone, jutro się z nimi lepiej poznacie.
- Ale my nie jesteśmy dziećmi. - odezwali się razem bliźniacy.
- Już do łóżek. - krzyknęła ich matka. Nicole była pod wrażeniem autorytetu kobiety, gdy cała młodzież już bez żadnych sprzeciwów zaczęła wychodzić z kuchni.
- Młoda, może ty też położysz się. Już późno. - powiedziała Nicole do siostry.
- Zwariowałaś? Też chcę wiedzieć wszystko i nie pójdę nigdzie bez ciebie. - sprzeciwiła się Laura.
- Niech ci będzie, tylko później nie narzekaj, że jesteś zmęczona. Dziękujemy, było pyszne. - ostatnie słowa dziewczyna skierowała do pani Weasley zbierając talerze.
- Dziękuję kochaniutka. Daj to. - kobieta odebrała talerze i włożyła do zlewu. Machnęła różdżką i naczynia zaczęły same się myć.
- Miło było, ale ja już zmykam. - odezwała się różowowłosa i już po chwili jej nie było.
- Ja też pójdę. - Kingsley poszedł śladami Tonks.
- Przygotuję wam pokój, dziewczynki, a wy sobie pogadajcie. - powiedziała pani Weasley, zaraz za nią wyszedł jej mąż.
W kuchni pozostały Nicole i Laura wraz z Remusem i Syriuszem.


***
Jak zwykle mam nadzieję, że rozdział się podoba. Jednak dzisiaj stworzyłam również stronę z bohaterami, więc zapraszam do obejrzenia.
AniaXXX

2 komentarze: