czwartek, 25 września 2014

Rozdział 5

Następnego dnia dziewczyny wstały o 7:00, przyzwyczajone po dziesięciu miesiącach takiego wstawania. Gdy ogarnęły się zeszły do kuchni, aby zjeść śniadanie. Tam obecni byli jedynie państwo Weasley, Syriusz i Remus oraz rudowłosy mężczyzna, mający mniej więcej 25 lat, jak się okazało miał na imię Bill i był najstarszy z rodzeństwa Weasley. Cała młodzież jeszcze smacznie spała.
- Dzień dobry. - przywitały się.
- Dzień dobry dziewczynki. Co tak wcześnie? Wyspałyście się? - zapytała się rudowłosa kobieta.
- Tak dziękujemy. Zawsze tak wcześnie wstajemy. Kwestia przyzwyczajenia, bo w Beauxbatons śniadania zawsze są o 7:30 i trzeba było na nie zdążać, bo równo o tej godzinie drzwi do sali jadalnej są zamykane i trzeba iść na lekcje głodnym, tak samo jest w weekendy. - wyjaśniła Nicole.
- To śmieszne. Przecież w sobotę każdy chce pospać dłużej, a nie zrywać się na śniadanie. - oburzył się Syriusz.
- To nie jest śmieszne, Łapo. To tylko sposób na utrzymanie porządku i dyscypliny. - zaśmiał się Remus.
- Ty Lunatyk, nie udzielaj się, bo ty zawsze wstawałeś najwcześniej i czytałeś książki do czasu, aż ja, James i Peter się nie obudzimy.
- Łapo, to że ty, Rogacz i Glizdogon byliście śpiochami to nie znaczy, że ja też musiałem nim być.
- Nie kłóćcie się już. - krzyknęła pani Weasley, na co obaj mężczyźni zamknęli się - Kochaniutkie co chcecie na śniadanie?
- Ja poproszę tosty, a ty Młoda?
- Płatki z mlekiem.
- Oczywiście, już zaraz wszystko będzie.
Dziewczyny usiadły do stołu i czekały na śniadanie, tymczasem Nicole rozpoczęła rozmowę.
- To teraz proszę o tłumaczenie. Czemu Łapa i Lunatyk i kto to Rogacz i Glizdogon?
- Lunatyk, od tego, że jestem wilkołakiem. - wytłumaczył Remus - A co do innych ksywek to dłuższa historia.
- Mamy czas. - Nicole uśmiechnęła się szeroko co zmusiło Remusa do wyjaśnienia. Ona już wiedziała, że na każdego to działało.
- W szkole mieszkałem w dormitorium z Syriuszem, twoim ojcem, Jamesem, i Peterem Pettigrew. Gdy w drugiej klasie dowiedzieli się o tym, że jestem wilkołakiem, postanowili mi pomóc. W trzy lata nauczyli się animagii. Syriusz zmieniał się w pasa, i dlatego Łapa, James w jelenia, czyli Rogacz, a Peter w szczura, czyli Glizdogon.
- Jesteś animagiem? - zapytała podekscytowana Nicole, Syriusza, gdy tylko Remus skończył mówić.
- Tak.
- Pokaż. - było to bardziej żądanie niż prośba, więc Syriusz się trochę oburzył. Ale tylko trochę.
- A co ja pies, żeby szczekać jak mi każą? - zapytał niby groźnie, ale w oczach widoczne były wesołe iskierki.
- Jeśli mam być szczera to tak. Jesteś psem. Przynajmniej tak powiedział Remus. - Syriusz dopiero po chwili uświadomił sobie jakiego porównania użył i zaczął się głośno śmiać, z resztą tak jak reszta obecnych w kuchni.
- Dobra, na razie ci odpuszczę, ale pokażesz mi. Prawda? - niewinny uśmiech i słodka minka. Na każdego faceta działało, a ona to perfidnie wykorzystywała.
- Niech ci będzie. - zgodził się Syriusz.
- Ten Peter, on nie żyje, ale wczoraj mówiliście, że to jednak, nie ty Syriuszu go zabiłeś, więc kto to zrobił.
- Chodzi o to, że on żyje. - zaczął wyjaśniać Remus.
- Ale przecież, czytałam, że... - wypowiedź Nicole została przerwana przez Syriusza
- Chyba czas cię uraczyć historią, dlaczego twoi rodzice nie żyją.
- To jest przecież wina Voldemorta. - wszyscy przysłuchujący się rozmowie wzdrygnęli się na to imię.
- To nie takie proste. - Nicole usłyszała historię o zaklęciu Fideliusa, które miało chronić Potterów i o przyjacielu, który stał się zdrajcą.
- Co to za szumowina, jak można zdradzić przyjaciół. Ten człowiek musi być parszywym gn... - resztę słowa zagłuszył oburzony krzyk pani Weasley.
- Nicole, wyrażaj się!
- Przepraszam, to emocje. - no cóż, Nicole nie bardzo przejęła się reprymendą  kobiety.
- Dobra, zakończmy ten nieprzyjemny temat. - postanowił Remus. - Nicole, mam do ciebie pytanie.
- Tak?
- Postanowiłaś może czy zmienisz nazwisko?
- Owszem postanowiłam. - teraz Laura zaczęła się uważnie przysłuchiwać siostrze. - Jeśli Harry się zgodzi, postanowiłam przyjąć nazwisko Potter, ale równocześnie zachowując obecne. Czyli będę nazywała się Nicole Potter-Robespierre.
- Co ma do tego Harry? - zapytał zdziwiony Syriusz.
- W końcu to bardziej jego nazwisko, niż moje. Jeszcze się nie przyzwyczaiłam do tego, że wiem kim jest moja biologiczna rodzina, więc chcę zachować obecne nazwisko i przyjąć nowe.
- A jak się przyzwyczaisz? - zapytała cicho Laura.
- To wtedy będę w pełni świadoma, że mam dwie rodziny, a właściwie dwójkę rodzeństwa, bo mam nadzieję, że będziemy jedną rodziną. - te słowa wywołały wielki uśmiech na twarzy młodszej siostry, a reszta obecnych zdała sobie sprawę jak te dwie dziewczyny są sobie bliskie.
- A jeśli byście postanowiły zostać w Anglii z Harrym, jak się ma do tego kwestia waszego prawnego opiekuna? - zapytał Remus
- Nie wiem, na razie tymczasowym opiekunem jest nasza niania, ale długo tak nie pozostanie, bo ona nie jest naszą rodziną. Jeśli znajdzie się ktoś z rodziny, kto będzie chciał wziąć nas pod opiekę to wtedy oni staną się prawnymi opiekunami. Jeśli nie to trafimy do domu dziecka i dopiero wtedy ktokolwiek będzie mógł nas adoptować. Niestety musimy liczyć się z tym drugim rozwiązaniem, bo dziadkowie też nie żyją, a nasi rodzice nie mieli rodzeństwa. A dlaczego pytasz?
- Wpadłem na pewien pomysł, ale najpierw będę musiał go sprawdzić. - odpowiedział Remus.
- A mógłbyś powiedzieć o co chodzi?
- Później, ale jeśli ci tak spieszno to mogę to sprawdzić teraz.
- Czemu nie. - Nicole była zdziwiona, że mężczyzna nie powiedział o co chodzi, ale postanowiła cierpliwie poczekać, aż sprawdzi ten pomysł. Mężczyzna wyszedł z domu i nie miała innego wyjścia jak czekać. - Ktoś wie o co mu chodziło? - niestety odpowiedziały jej tylko równie zdziwione spojrzenia. Gdy Nicole popatrzyła na siostrę, okazało, że dziewczynka jest bardzo smutna. - Młoda, co jest?
- A co jeśli nikt się nie znajdzie? - zapytała blondynka.
- Nie łam się, coś wymyślimy. Prawnik mówił, że mamy sporo czasu - Nicole uśmiechnęła się pocieszająco do siostry.
- Nie martwcie się. Remus na pewno coś wymyśli. - powiedział Syriusz. W tym momencie do kuchni weszła reszta młodzieży.
- Witajcie dzieci. Zaraz podam wam śniadanie. - odezwała się pani Weasley.
- Cześć mamo, cześć tato. - przywitali się dzieci Weasley'ów.
- A gdzie Remus? - zapytała Ginny.
- Poszedł coś sprawdzić. - odpowiedział Syriusz.
Młodzież spokojnie jadła śniadanie, wszyscy wesoło rozmawiali, a Nicole i Laura przysłuchiwały się im.
- Mam pomysł. - wykrzyknęła nagle Ginny. - Może dzisiaj spędzimy razem dzień poznamy się i w ogóle. My wam opowiemy o Hogwarcie i o Harrym jeśli chcecie, a wy nam o sobie. - zaproponowała to pannom Robespierre, lecz zanim one odpowiedziały pani Weasley się odezwała.
- To świetny pomysł, Ginny, ale dopiero po obiedzie. Teraz musimy wziąć się za oczyszczanie tego domu, aby stał się porządną kwaterą.
- Musimy? - zaczęło jęczeć rudowłose rodzeństwo.
- Przecież jak się weźmiemy za to z pomocą magii to powinno szybko pójść. - odezwała się Nicole.
- Nie jesteście jeszcze pełnoletni więc to wykluczone. - stwierdziła sucho pani Weasley.
- Ale przecież z tego co się zorientowałam to ten dom jest chroniony zaklęciem Fideliusa, a przecież zwykły namiar nie przebije tak silnego zaklęcia ochronnego. - wytłumaczyła dziewczyna.
- Moja żona próbuje ci przekazać, że jeśli czegoś nie wolno robić, to się tego nie robi nawet jak jest możliwość. - wtrącił pan Weasley.
- Rozumiem, ale po co utrudniać tak sobie życie. Szczególnie, że trzeba posprzątać ten burdel. - powiedziała spokojnie Nicole.
- Przecież to normalne. Nasi rodzice zawsze pozwalali nam korzystać z magii w domu, który był chroniony silnymi zaklęciami. - poparła siostrę Laura. Pani Weasley zaczęła się denerwować, a Nicole zauważyła, że Syriusz z trudem utrzymuje powagę i jeśli się nie myliła, chętnie by się z nimi zgodził. Więc, żeby mieć sojusznika zapytała go o to.
- Syriuszu, a ty co o tym myślisz?
- Sądzę, że Molly ma rację, ponieważ nie wolno wam czarować do siedemnastki poza szkołą, ale przecież Nicole też ma trochę racji. - Zanim pani Weasley się wtrąciła Syriusz dokończył - przecież ona chciała tylko ułatwić całą sprawę. Z resztą jak słyszałaś, one są do tego przyzwyczajone. Więc proponuję, aby jutro się wziąć za sprzątanie, niech dziewczyny się przyzwyczają do tego miejsca i zapoznają z resztą młodzieży. Co ty na to Molly? - zapytał.
- No dobrze, niech będzie. - po tych słowach Syriusz puścił oczko do Nicole i Laury, na co te uśmiechnęły się szeroko.
- To my idziemy na górę. - powiedziała Ginny, złapała pozostałe dziewczyny za rękę i wyciągnęła je z kuchni, bojąc się, że matka zmieni zdanie. Za nimi podążyła reszta młodzieży. Wszyscy weszli do pokoju dziewczyn i rozsiedli się na podłodze. Na początku panowała cisza, ale Ginny, która poczuła nić sympatii do nowych dziewczyn odezwała się pierwsza.
- To może najpierw nam powiecie jak to się stało, że tu jesteście. - Więc Nicole opowiedziała im co się stało po tym jak przyśnił jej się sen o bracie, gdy kończyła opowiadać zobaczyła, że w drzwiach stoi Syriusz, więc zapytała.
- Ładnie to tak podsłuchiwać?
- Nie podsłuchiwałem, pomyślałem, że to wam się przyda. - pokazał im kilka butelek, które miał w rękach. Okazało się, że to piwo kremowe, Nicole i Laura pierwszy raz je próbowały, bo we Francji nie było znane, jednak bardzo im posmakowało. Czas do obiadu spędzili miło rozmawiając o wszystkim i o niczym. Syriusz został z nimi i chętnie słuchał córki swoich przyjaciół. Nicole bardzo polubiła mężczyznę, bo nie był sztywny jak reszta dorosłych, opowiedział im trochę o działalności huncwotów w szkole, więc Nicole jako tako przyswoiła sobie wizerunek biologicznego ojca. Bliźniacy rozśmieszali ich co rusz i postanowili nazywać Nicole i Laurę "Francuzeczkami". Nicole wcale to nie przeszkadzało, szczególnie gdy zobaczyła, że jej siostra najczęściej się śmieje z żartów bliźniaków. Była to dobra wiadomość, bo ostatnio Młoda była zbyt poważna jak na swój wiek. Nicole miała również wrażenie, że Ron nie bardzo je polubił, ponieważ patrzył na nie podejrzliwie, jakby szukał jakiegoś podstępu z ich strony. Jednak Nicole postanowiła nie zwracać na to uwagi, w końcu nie znała tego chłopaka, może on taki był. W pewnym momencie do pokoju weszła pani Weasley.
- Za dziesięć minut obiad, więc powoli możecie już schodzić. - powiedziała i wyszła. Wszyscy zaczęli wstawać z podłogi zostawiając na podłodze puste butelki. Nicole widząc to wyciągnęła różdżkę i powiedziała:
- Evanesco. - po chwili popatrzyła na Syriusza z niewinnym uśmiechem. - Przepraszam, zapomniałam, że tu nie wolno czarować. - w jej głosie nie było słychać ani trochę skruchy, więc wszyscy się zaśmiali, a Syriusz powiedział:
- A czaruj sobie, tylko nie przy Molly. Ona nie lubi jak ktoś robi coś czego mu nie wolno.
- Ok. - Nicole uśmiechnęła się szeroko i wyszła z pokoju.
Okazało się, że Remus już wrócił i chciał porozmawiać z Nicole i Laurą po obiedzie. W kuchni była jeszcze Tonks, z którą wszyscy przywitali się serdecznie.

1 komentarz: